diabeu blog

Twój nowy blog

Udało się. Wysiłkiem znacznym, acz wartym sprawy.

167-small.jpg

To przedostatni dzień, kiedy wracam do pustego mieszkania. W zasadzie można liczyć, że ostatni, gdyż jutro zapowiada się solidne posiedzenie w pracy.
Całe to oczekiwanie było cholernie męczące. Ale było warto.
Padam z nóg, ale uśmiech nie przestaje mi schodzić z twarzy.

Cóż więcej dodać?

Witaj w domu, Kochanie %).

DM

4 komentarzy

Ha, myślałem, że nie ma już muziczki, która mnie rusza, że może wyrosłem, albo codzienność przytępiła jakąś ogólną moją wrażliwość (syndrom dość zauważalny wśród sporej rzeszy moich przyjaciól i znajomych).
Ale się miło rozczarowałem. Niby trywialne to, ale po chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że jednak nie w wyrafinowaniu i estetyźmie leży prawda. Teza akuratnia na pijaną noc i naturalnie jeśli prawdy (jakiejś tam) szukamy. *hik*

Just give me a reason, some kind of sign
I’ll need a miracle to help me this time
I heard what you said, and I feel the same
I know in my heart that I’ll have to change

Even the stars look brighter tonight
Nothing’s impossible
I still believe in love at first sight
Nothing’s impossible

How did we get to be this far apart?
How did we get to be this far apart?
I want to be with you, something to share
I want to be near you, sometimes I care

Even the stars look brighter tonight
Nothing’s impossible
I still believe in love at first sight
Nothing’s impossible
Even the stars look brighter tonight
Nothing’s impossible
If you believe in love at first sight
Nothing’s impossible

I still believe in love at first sight
Nothing’s impossible

166-small.jpg

W naszym mieszkaniu jest okno. W zasadzie dwa. Zaraz nad łóżkiem. Kiedy zasypiam, czuję się jakbym zasypiał pod gołym niebem. Niezaprzeczalny plus mieszkania na ostatnim piętrze.
Czekam i odliczam każdą godzinę, aż na tle nieba zafalują długie włosy, rozikrzą się oczy i rozpromieni ukochana twarz.
Mam wrażenie, jakbym budził się z długiego snu, a moje życie zaczynało od tego momentu. Wszystko co było, było rozbiegówka z taśmy magnetofonowej.
Decyzje, konsekwencja i dpowiedzialność już mnie nie przerażją. Wprost przeciwnie, cieszą, bo nadchodzi nowa, wspaniała przygoda.
„Mężczyźni umierają szybciej”, a żywot ma się tylko jeden. Na co więc czekać. Wee-hoo! %)

165-small.jpg

Wiem, wiem. Wieki całe nie pisałem i nie rysowałem. Za to od soboty mieszkam (jeszcze przez trzy tygodnie sam) w nowoczesnym, dwupokojowym mieszkanku. Jasnym, pozytywnym, blisko przyjaciół i, rzecz jasna, czekającym na kobiecą rękę. Ba! nawet dwie %).
Co więcej, mieszkanie to, ma tą przewagę nad poprzednim, że ma stały dostęp do sieci, co być może wpłynie na częsotliwość moich spowiedzi.
Tymczasem.

Uważam, że używanie przekleństw wynika głównie z zasadniczych braków w słownictwie, bądź z chęci dodania solidnego ładunku emocjonalnego do wypowiedzi.
Dziś jest ostatni dzień pracy przed urlopem i z obu wymienionych wyżej powodów na usta ciśnie mi się radosne „Aaaaaaa pierdolę!”. %)
A jeśli w ciągu najbliższych dwóch tygodni ktoś do mnie zadzwoni i w trakcie rozmowy padną słowa „Słuchaj dIABEU, jest mała rzecz do zrobienia…”, to z uśmiechem na ustach i niekłamaną sympatią odpowiem krótko: „Jeb się”. %)

Do zobaczenia wkrótce.

007-small.jpg

8 komentarzy

006-small.jpg

7 komentarzy

005-small.jpg

163-small.jpg

W ostatnią niedzielę Panu dIABŁU i Pannie Ćmie Z Popielnika, stuknął roczek wspólnego szczęścia.
*fanfary*
Świętowaniu nie było końca. Bo jak tu wyrazić podziw i uwielbienie dla najwspanialszej kobiety na ziemi?
Jakieś sugestie? %)


  • RSS