Uważam, że używanie przekleństw wynika głównie z zasadniczych braków w słownictwie, bądź z chęci dodania solidnego ładunku emocjonalnego do wypowiedzi.
Dziś jest ostatni dzień pracy przed urlopem i z obu wymienionych wyżej powodów na usta ciśnie mi się radosne „Aaaaaaa pierdolę!”. %)
A jeśli w ciągu najbliższych dwóch tygodni ktoś do mnie zadzwoni i w trakcie rozmowy padną słowa „Słuchaj dIABEU, jest mała rzecz do zrobienia…”, to z uśmiechem na ustach i niekłamaną sympatią odpowiem krótko: „Jeb się”. %)

Do zobaczenia wkrótce.